PostHeaderIcon Zmarł kapitan Henryk Jaskuła - bakcyla wodniaka połknął w Jaśle

Zmarł kapitan Henryk Jaskuła -  bakcyla wodniaka połknął w Jaśle.

W środę 14 maja 2020, w wieku 96 lat,  zmarł w Przemyślu legendarny żeglarz, kapitan Henryk Jaskuła. Był trzecią osobą w historii, a pierwszym Polakiem, któremu udało się, na jachcie "Dar Przemyśla", opłynąć Ziemię - samotnie, bez zawijania do portów.   Zważając na Jego zasługi 17 lutego 2020 Rada Miasta Przemyśla jednogłośnie ustanowiła A.D.2020 Rokiem Kapitana Henryka Jaskuły.

A ja latem 2019 nawiązałem kontakt, z mieszkającym w Przemyślu, zacnym "wilkiem morskim". Materialną pamiątką tej wymiany korespondencji tradycyjnej i e-mailowej jest podpisane mi zdjęcie legendarnego żeglarza. Potwierdził też pewien jasielski, ważny w Jego życiu, wątek.

Odkryłem to zdarzenie w latach osiemdziesiątych, kiedy zgromadziłem i przeczytałem wiele "Ekspresów Reporterów", comiesięcznej serii książkowej traktującej o aktualnych zagadnieniach i wydarzeniach. Większość rozdałem, zostawiając sobie dwie książeczki. Tę z reportażem o wyborze Karola Wojtyły na Papieża  i  ową  numer 7/80 z czterema  artykułami różnych autorów. Ta zaczytana broszura jest rozdarta między stronami 64 i 65, bo tu najczęściej rozkładana. To środek tekstu Teresy Remiszewskiej: "Charakter w żaglach".Autorka to nieżyjąca polska żeglarka, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej, instruktor żeglarstwa, harcmistrz Związku Harcerstwa Polskiego i członek Rady Harcerskiego Kręgu Morskiego, prekursorka samotnego kobiecego żeglarstwa w Polsce.

Barwnie opowiada o Henryku Jaskule, swoimi z nim spotkaniami, nietuzinkowym życiu i wyczynie naszego rodaka, który jako pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii,  na jachcie  "Dar Przemyśla" samotnie, bez zawijania do portów, okrążył Ziemię. Cóż to za postać. Pochodził z Radziszowa. Jego ojciec  wyemigrował za chlebem do Argentyny. Za jakiś czas Henryk wraz z matką i młodszym bratem Bolesławem dołączyli do niego. Tam zdobył wykształcenie powszechne i zawodowe. Skończył liceum ogólnokształcące i rozpoczął studia w kierunku elektromechanicznym. Wrócił jednak do Ojczyzny i kontynuował  edukację w  Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie, uwieńczoną tytułem magistra. Ożenił się z Zofią Kiełtyką z Przemyśla, studentką chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z 3 - letnim  nakazem pracy został zatrudniony w Zakładach Wytwórczych Silników Elektrycznych M - 7 w Tarnowie. Potem podjął pracę w  Przemyślu. Uprawiał taternictwo i kolarstwo. Aż tu nagle...

I  tu zapożyczam z "Ekspresu reporterów" fragment tekstu:

"Poszum morza.

Pewnego dnia, na spacerze, w lesie spada nań nagłe objawienie:  "pojadę do nich (rodziców - przypisek: ZD) jachtem. To najmniej kosztowny sposób".

Zaczyna szukać kontaktów, idzie do LPŹ zapisać się na kurs żeglarski. Nikt nic nie wie. Obiecują dowiedzieć się, więc z typowym dla siebie łagodnym  uporem chodzi tam długo i bez skutku:

- "Kosztowało mnie to kilka par zdartych butów.  Rozłościłem się kiedyś, wtedy rozłożyli ręce, że nie umieją pomóc. Nie znoszę takich odkładaczy, co ukrywają w ten sposób swoją nieprzydatność. Zmarnowałem przez nich kilka miesięcy. Dalej jednak szuka. Kiedy jest służbowo w Jaśle, na wystawie widzi książkę "Żeglarstwo śródlądowe" Stefana Wysockiego. W księgarni pełno kupujących: przeżywa więc emocje: A może ostatni egzemplarz i ktoś go wcześniej kupi" Wypada ze sklepu, ściskając skarb, siada na pierwszej napotkanej ławce, czyta. Pociąg ucieka, potem drugi..." 


- "Siedziałem do zmroku, w domu książkę skończyłem i zacząłem od początku. Jak byłem szczeniakiem książka osłoniła mi  nowy świat, wtedy znowu się to zdarzyło"..

Kapitan potwierdził mi w 2019 ów pobyt w Jaśle.Było to w pogodnym, bezdeszczowym dniu lata 1961. Pamięta, bo w 1962 był już na kursie w Jastarni na stopień sternika jachtowego.

Do Jasła przyjechał  z Przemyśla, gdzie pracował w Biurze Projektów Budownictwa Wiejskiego z zasięgiem dla  województw rzeszowskiego i krośnieńskiego. W reportażu Teresy Radziszewskiej były pewne przekłamania - wyznał mi w 2019 dziś kapitan,  bo w księgarni  nie było pełno ludzi,  tylko jedna osoba,  co wystarczyło, aby go zaniepokoić, czy nie zechce kupić ten ostatni egzemplarz z wystawy - "Żeglarstwo" Wysockiego. Ławka, na której usiadł w drodze do stacji, by poczytać książkę,  pewnikiem była w parku. Wystarczy bowiem wykreślić prostą linię od dworca PKP przez park, a dalej, w centrum, trafi na księgarnię, zauważył na dostarczonej  Mu mapie Jasła.

Kiedy Henryk Jaskuła na dobre połknął bakcyla wodniaka, z przyczynkiem jasielskim, uparcie zdobył kwalifikacje żeglarskie, zdał potrzebne egzaminy, wrósł w środowisko, zawarł przyjaźnie i stał się częścią  załóg rejsów pełnomorskich.  Z tęsknoty za rodzicami myślał o ich odwiedzeniu w Argentynie, ale koszty przerażały. I kiedy zdobył patent kapitański ojciec już nie żył.  Ale  z bydgoskimi żeglarzami jachtem  "Euros" odwiedził mamę, a płynąc z  Buenos Aires do kraju już dowodził. Był współtwórcą przemyskiego związku żeglarskiego.

Zlecenie na budowę jachtu, z przeznaczeniem na rejs solo non - stop dookoła świata, wystawił dla Stoczni Jachtowej w Gdańsku Polski Związek Żeglarski, zaś koszty budowy jachtu i całego rejsu poniósł Urząd Wojewódzki w Przemyślu. 23 września 1978 jednostkę  ochrzczono: "Dar Przemyśla".  Po kilku miesiącach Henryk Jaskuła 12 czerwca 1979 wyruszył z Gdyni  w samotny rejs trwający 344 dni, trasą, wokół Przylądka Dobrej Nadziei, na południe od Australii i Nowej Zelandii, wokół Przylądka Horn z zakończeniem w Gdyni  20 maja 1980.

Zarówno wspomniany "Express Reporterów", jak i "Żeglarstwo śródlądowe", które tak zaciekawiło Henryka Jaskułę - różne wydania, dziś łatwo kupić na "Allegro" z darmową wysyłką pod wskazany adres, także do Jasła. Gdzie spotykają się trzy rzeki.

Ropa jako lewobrzeżna dopływa do Wisłoki,by na 105  kilometrze kończyć swój bieg.  Nieco dalej,  na wysokości około 225 metra nad poziom morza wpada do tej samej rzeki z prawej strony - Jasiołka . Dalej Wisłoka  w okolicy wsi Ostrówekwpada do Wisły, a ta do Bałtyku. Tych, co na morzu i tych, co na lądzie łączy..woda.  Świętej Pamięci kapitan  Henryk Jaskuła też nam do dowiódł.